300 SŁONECZNYCH DNI W ROKU, jednym słowem – Malta

Nie wiem jak można wytrzymać upały na Malcie w lipcu lub sierpniu, skoro w październiku wysoka temperatura daje nieraz w kość. Jedynym minusem wakacji na wyspie w tym czasie jest krótki dzień – słońce zachodzi ok 19.00. Ale zacznijmy od początku.

Na zwiedzanie Malty mieliśmy 4,5 dnia – czyli niezbyt dużo, biorąc pod uwagę ogrom atrakcji, jakie oferuje wyspa. Grafik był zatem napięty, tym bardziej, że chcieliśmy trochę czasu spędzić na plażowaniu.

Nasz samolot wylądował ok. 10.00. Z lotniska mogliśmy wydostać się na 3 sposoby:
1. Autobusem Malta Public Transport – spod lotniska odjeżdżają autobusy pośpieszne. Niezależnie od rodzaju autobusu, bilet całodzienny to koszt 1,50€, dwugodzinny 1,20€, a 7-dniowy 6,50€.
2. Taksówką – w punkcie informacyjnym poinformowano nas, że dojazd do Mellieha wyniesie nas ok. 30€.
3. Taksówko-busem – na lotnisku można zamówić bus, który w wybrane miejsce zawozi za 5€. Podejrzewam jednak, że odjeżdża dopiero po uzbieraniu odpowiedniej ilości zainteresowanych.
My zdecydowaliśmy się na autobus X1, który na główny przystanek w Mellieha dowiózł nas w 55 minut.

Planując pobyt na Malcie i czytając o sposobach działania komunikacji publicznej, zdecydowaliśmy się na wypożyczenie skutera. Doszliśmy bowiem do wniosku, że dojazdy autobusami do najważniejszych atrakcji turystycznych zajmą nam bardzo dużo czasu, a tego nie mieliśmy za wiele.
Po pierwsze, wszystkie autobusy jeżdża przez stolicę Malty – Valettę. Zatem jadąc na któryś z krańców wyspy niezbędna jest przesiadka.
Po drugie, gdy autobus jest przepełniony, nie zatrzyma się na przystanku lub zatrzyma, ale weźmie np. 2 z czekających 10 osób (raz znaleźliśmy się w dwójce takich szczęśliwców).
Po trzecie, ponoć zdarza się, że autobusy przyjeżdżają z dużym opóźnieniem, albo nie przyjeżdżają w ogóle – z tym jednak nie spotkaliśmy się, ale też nie przemieszczaliśmy się autobusami zbyt często.
Po czwarte, mieliśmy z autobusem jedno zabawne doświadczenie. Mianowicie nie chcieliśmy jeździć skuterem po zmroku (i po Cisk’u wypitym do obiadu), więc któregoś wieczoru autobusem wybraliśmy się do Bugibby. Plan był taki, że po wyjściu z autobusu przejdziemy na drugą stronę ulicy i sprawdzimy, o której odjeżdża ostatni autobus do Mellieha. Niestety wysiedliśmy na ulicy jednokierunkowej… Godzinne poszukiwanie przystanku powrotnego zaprowadziło nas do sąsiedniej miejscowości, więc zamiast w Bugibba wieczór spędziliśmy na wybrzeżu przy St. Paul’s Bay.

Poruszając się po Malcie autobusami należy mieć na uwadze, że wszystkie przystanki są tam „na żądanie”. W czasie naszego pobytu autobus łapaliśmy 4 razy, z czego 3 razy w nocy. Wówczas kierowca uprzejmie zamrugał światłami dając znać, że nas widzi (albo po prostu żebyśmy zeszli z drogi). Rozkłady jazdy na początku wydawały się trudne do rozgryzienia, gdyż wymienione są na nich jedynie miejscowości, przez jakie autobus przejeżdża, podczas gdy w danym mieście przystanków może być 10, albo nawet więcej. Autobusy jadące z lotniska, oznaczone jako „X”, są czymś w rodzaju autobusów pośpiesznych i zatrzymują się jedynie na wybranych przystankach.

Wracając do skutera. Zaskoczyło nas, że w kraju z takim klimatem skutery są tak mało popularne. Z tego też wynika znikoma liczba miejsc parkingowych typowych dla skuterów, które na każdym rogu spotkać można np. w Barcelonie. Co więcej, najwyraźniej nie jest to środek komunikacji powszechnie tolerowany, gdyż zdarzało się nam, że w trakcie przepychania się w korku między samochodami ktoś zajeżdżał nam drogę.

Nie wiem, ile czasu zajęłoby nam poszukiwanie skuterów do wynajęcia w Mellieha (a pewnie dużo, skoro nie są aż tak popularnie jak nam się wydawało), gdyż w recepcji w naszym hotelu byli na tyle uprzejmi i zadzwonili po „the scooter guy” (w ogóle wszyscy na Malcie są super uprzejmi). Pan po godzinie przyjechał pod hotel i zabrał nas samochodem do sąsiedniej miejscowości, gdzie miał swój punkt. Wynajęcie skutera kosztowało nas 30€ dziennie. Do tego za 10€ dziennie można wykupić dodatkowe ubezpieczenie, które całkowicie zwalnia od odpowiedzialności za szkody z winy kierowcy (w tym kradzież i uszkodzenie skutera na parkingu przez nieznanego sprawcę). Paliwo natomiast kosztowało nas jedynie 8€, a przejechaliśmy po górzystym terenie ok. 150 km.

Przygodę z Maltą zaczęliśmy ok. 14.00. W planie było zwiedzanie Valetty, Trzech Miast i Żabbar. Niestety znalezienie prawidłowej drogi GDZIEKOLWIEK zajmowało nam tyle czasu, że aby do hotelu wrócić przed zmrokiem mogliśmy zobaczyć jedynie Valettę.

SAMSUNG CAMERA PICTURESPonieważ skuter zaparkowaliśmy pod Fortem St. Elmo, zwiedzanie zaczęliśmy od tego miejsca. Podziwiając widok na fort w Kalkara, znajdujący się na przeciwległym brzegu, ruszyliśmy w kierunku dolnych, a następnie górnych Ogrodów Barrakka.

Ogrody BarakkaMijając nowy budynek Parlamentu, skierowaliśmy się do bramy miasta, skąd swój bieg rozpoczyna ulica Republiki.

BramaPrzy niej znaleźliśmy wejście do Narodowego Muzeum Archeologicznego (5€), gdzie podziwiać można znalezione na Malcie eksponaty pochodzące z epoki neolitu, brązu, fenickiej, punickiej oraz z czasów rzymskich i bizantyjskich. Idąc dalej ulicą Republiki, minęliśmy konkatedrę św. Jana, Bibliotekę Narodową oraz teatr i udaliśmy się z powrotem w kierunku fortu. Pominęliśmy pozostałe atrakcje Valetty (w tym Pałac Wielkich Mistrzów, który od października otwarty jest jedynie do 16:00), gdyż chcieliśmy jeszcze chociaż przejechać przez Trzy Miasta. Jednak po półgodzinnym poszukiwaniu właściwej drogi, postanowiliśmy wrócić do Mellieha.

10708782_631970650249263_6669128266534065608_oNa kolejny dzień zaplanowaliśmy wizytę w Rabacie, Mdinie i Parku Narodowym Ta’ Qali. Jazda skuterem poszła nam tego dnia nieco lepiej, nie obeszło się jednak bez wielu przystanków na sprawdzenie trasy w aplikacji Google Maps.

Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Rabatu, gdyż zamiast do Mdiny dojechaliśmy przypadkowo pod kościół św. Pawła. Kościół został zbudowany nad Grotą św. Pawła, gdzie apostoł był ponoć więziony po tym, jak statek, którym przewożono go jako więźnia do Rzymu, rozbił się u wybrzeży Malty. Według legendy, św. Paweł pozostając w grocie nauczał lokalną społeczność chrześcijaństwa i tym samym dał początek tej religii na Malcie.

SAMSUNG CAMERA PICTURESGrotę można zwiedzać w The Wignacourt Collegiate Museum, do którego wejście znajduje się naprzeciw bocznej ściany kościoła (5€ + opcjonalnie 3€ za audioguide, z którego warto skorzystać). Stamtąd też dostać się można do starożytnych katakumb rzymskich, do których przylega rozległy schron z czasów II wojny światowej, składający się z 50 pomieszczeń. Na wyższych kondygnacjach natomiast znajdują się zbiory muzealne – obrazy europejskich artystów, rzeźby, ołtarze, artefakty z czasów punicko-rzymskich i inne różnorodne eksponaty. Szczególnie ciekawy był ołtarz stosowany na galerach, do którego kielich i lampiony przymocowane były przy pomocy specjalnych uchwytów, które zabezpieczać je miały przed wylewaniem się ich zawartości.

Ze wszystkich muzeów, które zdecydowaliśmy się zwiedzić na Malcie, to zdecydowanie było najciekawsze.

Następnie udaliśmy się do przylegającej do Rabatu Mdiny. Ta otoczona murami średniowieczna stolica Malty położona jest w najwyższym punkcie wyspy, przez co miasto z oddali prezentuje się niesamowicie. Otoczone jest ono fosą, którą przerobiono na deptak – z ławkami, niewysokimi jaszcze drzewami i perfekcyjnie zadbanym trawnikiem.

SAMSUNG CAMERA PICTURESMdina to miasto bardzo urokliwe. W zacienionych uliczkach można znaleźć ochłodę w upalne popołudnie (dosłownie wychodząc przez bramę miasta odczuwa się różnicę temperatury). W Mdinie zdecydowaliśmy się wejść jedynie do miejskich lochów (5€), czego pożałowałam już w pierwszej sali. Może i opisywane tam wydarzenia pokazują część historii Malty, ale ekspozycje są odrobinę przerażające.

SAMSUNG CAMERA PICTURESPo obejrzeniu najważniejszych miejsc w Mdinie, wróciliśmy do Rabatu po skuter i pojechaliśmy do Parku Narodowego Ta’ Qali. Cóż… w miejscu, do którego dotarliśmy, więcej piaskowca i betonu niż zieleni. Być może park ten jest położony w zadrzewionej części wyspy, ale my jakoś tego nie dostrzegliśmy. W pobliżu znajduje się stadion narodowy o tej samej nazwie oraz wioska rzemieślników – w starych hangarach rzemieślnicy mają swoje warsztaty, a na miejscu można kupić wytwarzane przez nich rękodzieła.

ta qaliPozostałą część dnia spędziliśmy na plaży w Mellieha. Udało nam się również załapać na ostatnie 10 minut otwarcia położonej nieopodal Czerwonej Wieży, z której dachu podziwiać można widoki na Zatokę Mellieha oraz pozostałe wyspy Malty – Gozo i Comino. Wieczorem natomiast (tym razem autobusem) pojechaliśmy do Bugibba, by tam pospacerować deptakiem wzdłuż wybrzeża. Wtedy właśnie miała miejsce nasza „zabawna” przygoda z autobusem, o której pisałam wcześniej, więc ze spaceru wybrzeżem został spacer po mieście w poszukiwaniu przystanku powrotnego. Wieczór spędziliśmy zatem przy St. Paul’s Bay.

Na ostatni dzień wynajmu skutera zaplanowaliśmy trasę wzdłuż południowo-wschodniego wybrzeża Malty: Dingli Clifs, kompleksu świątyń megalitycznych Mnajdra i Hagar Qim, wycieczkę łódką do Blue Grotto, jaskinie Ghar Dalam oraz przejazd wzdłuż wybrzeża w Birzebbuga i Marsaxlokk. Harmonogram był napięty, ale udało nam się go zrealizować w całości (jazda skuterem szła nam już o wiele sprawniej niż pierwszego dnia), nawet z przerwą na opalanie i pływanie w pobliżu Blue Grotto i Birzebbuga.

Zgodnie z planem zaczęliśmy od klifów niedaleko miejscowości Dingli. Gdy dostrzegliśmy, że jesteśmy już na miejscu, zatrzymaliśmy skuter na poboczu i podziwialiśmy widoki. Okazało się, że kawałek dalej znajduje się punkt widokowy, ale widok z niego był gorszy niż z wybranego przez nas miejsca.

SAMSUNG CAMERA PICTURESNa Malcie znajduje się wiele świątyń megalitycznych, pochodzących z ok. 3500r. p.n.e. (są starsze niż egipskie piramidy). Zdecydowaliśmy się na zwiedzanie tylko jednego kompleksu i wydaje mi się, że decydując się na świątynie Mnajdra i Hagar Qim (10€) dokonaliśmy dobrego wyboru. Zwiedzanie rozpoczyna się od muzeum, w którym prezentowany jest film 4D (gdy w filmie pojawiły się burze, na sali zaczęło padać, a mrugające lampy imitowały błyskawice). Film zrobił na nas ogromne wrażenie i zachęcił do dalszego zwiedzania. W muzeum ponadto prezentowane są makiety obu świątyń, opisywane ich pochodzenie i przypuszczalny proces ich budowy, proces niszczenia, wykopaliska i próby zabezpieczania przed dalszym niszczeniem (stąd obie świątynie znajdują się obecnie pod ogromnymi namiotami). Spacer po świątyniach również robi wrażenie. Atrakcja godna polecenia.

SAMSUNG CAMERA PICTURESSAMSUNG CAMERA PICTURESBlue Grotto znajduje się bardzo blisko świątyń. Skuter zostawiliśmy na położonym przy atrakcji parkingu. Nie wiem czy był on płatny czy nie, pan który go pilnował, powiedział, że nie musimy płacić, chyba że chcemy. Z parkingu udaliśmy się drogą w dół w poszukiwaniu możliwości obejrzenia groty. Idąc jedyną możliwą drogą dotarliśmy do miejsca, gdzie zakupić można bilet na przejazd łódką (8€). Innej opcji nie było za bardzo widać. Łódka odpłynęła, gdy na przystani uzbierała się grupka 8 osób. Jest to kolejna atrakcja godna polecenia.

Bez tytułuPo odpoczynku na skalistym wybrzeżu, udaliśmy się w dalszą drogę. Kolejnym punktem była jaskinia Ghar Dalam (5€). Przed wejściem do jaskini znajduje się muzeum wyjaśniające jej genezę i opisujące okres glacjału na Malcie. Ponieważ lodowiec nie dotarł na wyspę, przed zimnem schroniły się na niej niektóre gatunki zwierząt, docierając tam przez „pomost” łączący Maltę z Sycylią, gdy poziom morza był tam sporo niższy. W muzeum podziwiać można szkielety zwierząt, które, aby dostosować się do nowych warunków atmosferycznych, ewoluowały zmniejszając swoje rozmiary, np. słonia czy hipopotama.

SAMSUNG CAMERA PICTURESZ jaskini pojechaliśmy do położonej nieopodal miejscowości Birzebbuga, będącej miastem portowym. Tu zatrzymaliśmy się na piaszczystej plaży. Według przewodnika tamtejsze wybrzeże nie należy do najczyściejszych. Niestety miałam okazję przekonać się o tym na własnej skórze – i to dosłownie. Gdy zaczęliśmy się zbierać w dalszą drogę, dostrzegłam na stopie dziwną brązową maź. Nie dość, że próby jej zmycia nie dawały efektów, to dodatkowo przykleiła się do moich dłoni. Gdy moja irytacja sięgała już zenitu, w moim kierunku zaczął zbliżać się pewien człowiek. Jak się potem dowiedziałam, pracuje przy sprzątaniu wybrzeża. Wyjaśnił mi, że jest to olej ze statków cumujących w porcie i że nie jestem pierwszą osobą, którą to spotyka. Na ratunek przyniósł ze sobą powycinane kawałki materiału i baniak benzyny (który od rana zużył niemal cały pomagając wyczyścić się innym turystom). Zestaw spełnił swoje zadanie, jednak czyszczenie wszystkich miejsc na ciele, gdzie zdążyłam rozsmarować olej, zajęło sporo czasu.

SAMSUNG CAMERA PICTURESDługo zastanawialiśmy się, czy jechać do ostatniego punktu z naszego planu – miasteczka rybackiego Marsaxlokk. Na szczęście nie zrezygnowaliśmy z niego, gdyż widok kolorowych łodzi rybackich na tle wież i kopuły kościoła robi niesamowite wrażenie.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Cały czwarty dzień naszego pobytu w Malcie przeznaczyliśmy na poznawanie Gozo, ale o tym w osobnym wpisie. Ostatniego dnia natomiast, przed wymeldowaniem z hotelu, udaliśmy się na szybkie zwiedzanie miejscowości, w której zarezerwowaliśmy hotel, czyli Mellieha. Głównymi jej atrakcjami jest piękne sanktuarium oraz ogromny schron przeciwlotniczy (2,5€). Korytarze zdawały się nie mieć końca, a niestety musieliśmy się spieszyć. Pozostały czas przed wylotem spędziliśmy przy hotelowym basenie na dachu budynku, skąd podziwiać można widok na sanktuarium oraz zatokę.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s